zainteresowania muzyczne

scorps

Jedną z moich największych pasji jest muzyka. Od kiedy pamiętam była to muzyka rockowa. Wychowałem się na zespołach takich jak Perfect, Budka Suflera, Republika, Lady Pank czy Maanam, potem przyszedł czas na lata świetności hard rocka czyli Bon Jovi, Europe i inne popularne wówczas zespoły. Jednak świadomie muzyki zacząłem słuchać gdzieś koło 1991 roku, wtedy to triumfy święcił zespół Scorpions i jego płyta „Crazy world”. Od tej pory sam wybierałem sobie muzykę. Scorpions (na zdjęciu) do dziś należy do moich ulubionych zespołów, szczególnie płyty z lat siedemdziesiątych ze wspaniałą grą gitarową Urlicha Rotha. W tym samym roku rozpoczął się nurt grunge z zespołami takimi jak Nirvana, Smashing Pumpkins, Pearl Jam i innymi. Powstał też legendarny zespół Rage Against The Machine, od którego uczą się dzisiejsze zespoły hardcorowe. Ten nurt ożywił muzykę rockową na kilka lat i głównie takiej muzyki wtedy słuchałem, z polskich zespołów najbliższe tej fali były zespoły Hey oraz Illusion. Dalej poznawałem wiele niezależnych zespołów sceny amerykańskiej i angielskiej m.in. Soundgarden, The Pixies, Manic Street Preachers, Dinosaur Jr, Suede i wiele wiele innych. Fajne powstały też zespoły punkrockowe np. Weezer. Potem nurt wyprodukował wiele innych zespołów takich jak np. mój ulubiony Creed. Dużo można o tym pisać, do dziś mam w domu prawie 200 kaset z tego okresu. W latach 90 też zafascynował mnie zespół Myslovitz, którego słucham do dziś. W tej chwili słucham wszystkiego co wpadnie ale raczej są to zespoły stare, które swoją karierę zaczęły właśnie w latach 70-90. Z nowych rzeczy podoba mi się zespoł Virgin (tak ten z Dodą, kto się uśmiecha niech posłucha pierwszej płyty…) oraz np. zespoły The Strokes, The Darkness czy White Stripes. Ostatnio też odkrywam na nowo zespół Queen, ah ten Freddie genialny wokalista, a Brian May – cóż za gitarzysta. Ostatnio wracam też do rewelacyjnego zespołu THE PIXIES oraz powtarzam także albumy solowe wokalisty tej grupy – Franka Blacka. Oczywiście również podziwiam nowe albumy zespołu GREEN DAY – genialne melodie, chłopaki mają talent do tworzenia wpadających w ucho utworów. Najnowszym odkryciem są zespoły Royal Blood oraz Paramore – genialna wokalistka, może śpiewać chyba wszystko.

Sam chętnie gram na gitarze, choć coraz mniej na to czasu, ale miałem radość w tworzeniu własnych utworów oraz zdarzało mi się nagrywać w studiu.

Gdyby ktoś był zainteresowany i chciał posłuchać, proszę wejść na stronę www.muzzo.pl i wpisać hasło MARIONESTA PROJECT. Na moim profilu jest kilka utworów. Czekam na opinie i recenzje.